RSS
 

Archiwum - Listopad, 2013

***

30 lis

zmieniają kolory nazw,

zmieniają słowa prawdy,

współcześni kłamcy,

tacy sami jak zawsze i od dawna wszelkiego,

po wszelkie, co będzie.

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

post scriptum do poszukiwania wrogów

25 lis

Nietzsche rzekł :

„Kto walczy z potworami, niech uważa, by sam nie stał się potworem. A gdy długo patrzysz w otchłań, również otchłań spogląda na ciebie.”

( Poza dobrem i złem, Kraków 2001, s. 98. )

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

spotkanie

23 lis

Piliśmy wówczas wino.

Tak po prostu na zgodę,

wśród zaschniętych rybich łusek,

co przywarły śmiertelnie do mostu.

Zagryzaliśmy  spojrzenia

komunią świętych obietnic.

Powagą wznioślejszą niż

wszelkie braterstwo krwi zjednoczonych.

Tatarak kołysał się z niedowierzania

i skrywał tajemnicę.

Wiatr przygrywał na Twoich pięknych włosach

nadciągającą smutną melodię

mojego wezwania.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ocalające

23 lis

Nieśmiertelnie zapracowane istoty,

biegające po fabryce ludzkich wymysłów,

stworzonych – niestworzonych,

pojętych – niepojętych,

rozumnych – niedorzecznych.

Pakują w cieniu słońca

przychylność boskiej  dobroci

i rozdają,

starając się nie pomylić imion.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ożywcze powroty

23 lis

Wędrówki przez poezję są tlenem mojej codzienności. Zadziwiające są powroty do tekstów, które ożywiają wciąż na nowo. Setki razy czytane, słyszane, wyśpiewane wciąż kryją w sobie ukryte sensy rzeczywistości. Powracam do tekstów Stachury badając je w kontekście samotności i pragnienia śmierci. Odkrywam samotność i wyobcowanie – nieodzowne towarzyszki poetyckiego bytu. Ból wędrowania przenika frasobliwie każdy oddech i ruch. Słowo jest bladym nosicielem owych doznań. Umiera się czasami z miłości do życia. Śmierć bywa największym dostarczycielem życia. Nie każdemu jednak jest to dane zrozumieć.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

elegia

21 lis

Powaga zobowiązania, nawet takiego przelotnie rzuconego w słowach pochopności w wyrzucie przyjacielskiego sumienia domaga się zaistnienia i wypełnienia obietnicy. Geneza owego zdarzenia jest wszakże absurdalna. Pewnego wieczoru, kiedy było jeszcze w miarę ciepło udawałem się z przyjacielem zobaczyć morze. Wracając późnym wieczorem, przy znacznej prędkości na naszej drodze pojawił się bury kot. Wyskoczył z trawy i zatrzymał się na ulicy. Nie zdążyliśmy nawet złapać różka świadomości gdy nastąpiło to smutne zdarzenie, a raczej zderzenie. Kot nie przeżył i nie przeżyła o ile tak można powiedzieć lampa. Wyglądał na kociego samobójcę. Sytuacja była tragiczna, śmieszna i godna „uwiecznienia” jak obopólnie stwierdziliśmy. Z przymrużeniem oka więc powstała krótka „Elegia o bezimiennym przyjacielu”.

                                           Śmiechowi

Na jaki chuj wybiegłeś z trawy,

bury, szary przyjacielu?

Pędziliśmy jak opóźniony świt,

bawiąc się sztucznym światłem,

przywarły do niego kocie oczy,

jakbyś chciał ucałować każdą cząstkę blasku,

blask rozbił ciało w kawałki

i leżysz teraz w rowie jak pijany wujek

z martwym naręczem szkła,

przebacz czas i prędkość tamtej nocy,

rozkładaj się w spokoju.

08.09.2013. 0:44  ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

czwartkowa czwarta godzina

21 lis

zaiste brutalnym stało się,

to, co zaistniało,

bez zapowiedzi i pomimo intuicji,

zupełnie jak śmierć nieprzewidywalna,

może była to śmierć?

Tak to musiała być ona!

Nie, jednak trochę wątpię czy ona,

bolała chyba podobnie,

nie mam filozoficznej pewności,

zrzucony w potłuczony szeol pamięci,

cofam każdy świt,

każdą noc,

ból pamiętania jest nieuleczalnie bolesny,

usypia czujność,

tworzy gładkimi myśli,

wybucha chropowatością

śmiejąc się z naiwności.

13.X.2013.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

duży strumień

21 lis

Pewnego lipcowego i  gorącego popołudnia,

zjawiskowo sierpniowego na ogół,

zamęczony wodą, która przeminęła we wszystkim,

białą lekarską dłonią sprowadzony w stronę dna,

szukałem gładkich kamieni,

uczyłem te wyjątkowo ograniczone twory świata udawać kaczki,

śmiały się po cichu drzewa,

zgromadzenie szyderczo obojętnych  obserwatorów,

wszędzie wkradała się woda,

niczym malutka dziewczynka,

taka wyśniona,

nienarodzona,

spojrzeniem odkryła bezpowrotność wszelką.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

jesienne zmagania

21 lis

To bardzo przejmująca pora. Obfita. Depresyjnie nadwrażliwa. Biczująca wspomnieniami.  Obchodzę się z nią bardzo delikatnie. Mimo swojej potężnej kobiecości jest ogromnie silna i nieobliczalna. Zamiata swoim zapachem i włosami wszystko cokolwiek pojawia się na horyzoncie myśli. Przyciąga oddanie myśli niczym hołd męczeństwa.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

***

16 lis

bezkształtne tworzywo losu

usprawiedliwione fatum

podchodzi coraz bliżej

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS