RSS
 

„Comfortably Numb”

28 paź

Potwierdzam platońską teorię anamnezy.

Jestem głęboko przekonany, że nuty tego utworu były we mnie „od zawsze”.

Nawet przed „zawsze” tego świata.

Zadziwiające jak pociągające jest „przyjemne odrętwienie”.

Zachowanie aktywnej bierności – to podszycie każdego zniewolenia.

Bierzesz udział w pokazie slajdów świata.

Potrzebujesz kolejnej dawki sztucznego utulenia by dalej móc widzieć obrazy w których jesteś bohaterem.

Czasami Ktoś, ale tylko czasami uzdrawia twój paraliż.

Osobiście po rozbiciu Pink Floyd wolę wykonanie Gilmoura.

Jego głos ma niesamowitą subtelność idealnie wkomponowującą się w zatracaną wrażliwość.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~j.

    1 listopada 2017 o 23:03

    Są takie utwory, które stwarzają otoczkę i indywidualny, bezpieczny świat, który rozumie, który usprawiedliwia, który pociesza, a czasem pogrąży w smutku…ale to wszystko jest wtedy takie bliskie i wypełniające, że staje się w jakiś sposób miłe…

     
  2. ~margo

    3 listopada 2017 o 21:11

    Czasem tylko na samym początku – jako dzieci dostrzegoamy to co potrafi ocalić, co później już nigdy nie wraca. I nic już nie pomaga na końcu zatracenia

     
 

  • RSS