RSS
 

jesień

29 lis

    Jesień jako pora roku ma we mnie uprzywilejowaną pozycję liderki doznań. Najważniejsze wydarzenia życia, odkrycia, powroty  i co jeszcze tylko możliwe, dokonywało się w jej osobliwej przenikliwości. Jesienią następowało niejednokrotnie zmartwychwstanie ku nowemu. Jesienią następowało odnalezienie „skarbu” przy odgruzowywaniu świata w poszukiwaniu prawdy i sensu oraz natchnienia. Jesienią naznaczone zostały miejsca niepowtarzalnością przestrzeni.

    Jesień tego roku ma bardzo funeralne konteksty, co zbliża mnie do doświadczenia jej najgłębszej istotności. To, co ukazane zostało w najjaśniejszych i najciemniejszych porach przetrwania dotarło do jednej z form kresu. Spokojnie podpięte pod respirator nadziei powoli wygasa i odchodzi w przyszłość. Wszystko chyba odchodzi w przyszłość, bo musimy nieść niewidzialne dokądkolwiek się udamy i jakiekolwiek stroje życia przybierzemy.

    W mahoniowej łzie niezgody z wytłumionym krzykiem spływam w inny czas.  Trudniejszy, bo to co utracone nosi smutną minę dziecka, któremu odbiera się cały świat w jednym akcie osoby lub rzeczy.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Laura

    29 listopada 2017 o 21:58

    Sa takie miejsca i jest jesien, ktore razem sa przeznaczone tylko dla konkretnych uczuc, przywolujacych do zycia konkretne osoby. Nie kazdy jednak moze zmartwychwstawac ciągle i wtedy kiedy to my wolamy o jego istnienie. Wszystko zamkniete jest w czerwonym pokoju owianym tajemnica smierci i czasu. Nie warto wchodzic ciagle do trumny gdzie leza obok starych marzen, trupy dawnych pragnien. Kiedys wieko sie zamknie, a wraz z nim szansa na zycie bez bolu.

     
  2. ~margo

    30 listopada 2017 o 20:39

    Jesień sprzyja głębokim odnajdywaniom i przewartościowaniom. Po szaleństwie lata – chwile wyciszenia i usypiającej melancholii .
    Brzemię cierpienia niesiemy ze sobą, jak bagaż, wszędzie – w przyszłość, a pamięć w tym nieprzejednanie …pomaga.
    Co 3 lata wszystko się zmienia – bardzo subtelnie, jak istniejące-nieistniejące przebiegunowanie Ziemi :).
    Te „co 3 lata” mnie przynajmniej prześladuje.

     
 

  • RSS